Ostanie dni mijaly pod haslem integracji, bardzo intensywnej integracji ( o czym napisze pozniej:). Codziennie od 10 do 22 mielismy zajecia. W ciagu dnia orientacja- przychodzili do nas ludzi z roznych sekcji uniwersyteckich i opowiadali nam o mozliwosciach jakie daje nam nasza uczelnia - a jest ich naprawdę bez liku. Fitness, basen, pracowania komputerowa, biblioteka, restauracje, organizacje studenckie ( Jacek niestety tu chyba nie ma bractw - jak to jest po angielsku, to sie dopytam). Bylo to calkiem interesujace, i poznalysmy mnostwo ludzi, W wiekszosci pochodza z Afryki i Chin i są INNi. Trudno jest sie do tego przyzwyczaić, że ktos podchodzi do ciebie i zaczyna cie obejmowac, zeby zrobic sobie z Toba zdjecie - zupelnie cie nie znajac. Ania i Kasia maja najgorzej - chyba ze wzgledu na duzy biust. Chińczycy natomiast jako czolowi kolektywisci na swiecie, caly czas spedzaja ze soba, rozmawiaja po chinsku i sa zasadniczo odseparowani. Ja wytrwale ucze sie ich imion ale jest to bardzo trudne i de facto nie potrafie dobrze wymienic zadnego z nich. Glownie kontaktujemy sie z osobami z Nepalu, Maroko i Azerbejdzanu. Jest radosnie- jesli wiecie o czym mowie:) Wszyscy sa pozytynie nastawieni do siebie i z ekscytacja wymieniamy sie ciekawostkami kulturowymi, jest tylko male ale, brakuje imprez. Amerykanie sa bardzo restrykcyjni jesli chodzi o picie alkoholu ( do srody - wakacje obowiazuje zakaz), osoby ponizej 21 nie moga pic zupelnie i zalozmy ze ja pije z osoba mlodsza - to ja za to odpowiadam. Do tego nie ma integracji na korytarzach, wszyscy żyja sami sobie. My wieczorami staramy sie zbierac kilka osob i sobie troche posiedziec, ale trwa to max do 24 potem we wlasnym gronie spedzamy czas tak do 2. W srode zaczyna sie rok szkolny - i ponoc cos ma sie zmienic.
Wczoraj profesor Wayyat ( tworca tej wymiany) zaprosił nas na obiad do siebie. Było świetnie. Amerykanie stawiają na bezpośredni kontakt starszych z mlodszymi - jest to bardzo pozytywne, bo kazdy jest dla nich istotny, pomagaja wybrac przedmioty, rozmawiaja na czym ci zalezy.Serwowane byly oczywiscie hamburgery i hot dogi. Wyobrażacie sobie mnie jedzaca co drugi dzien cos takiego? Jedzenie tu jest jednak ochydne. Caly czas jem prawie tylko warzywa, wiec juz chyba schudlam z 2kg. Jedzenie jest strasznie slone, i chyba z glutaminianem bo czuje sie po nim bardzo bardzo kiepsko.
Kampus jest rozlegly i fajnie rozlokowany. Tuz nad rzeka jest glowny budynek. Są tam też ławeczki, na ktorych mamy w zwyczaju wieczorami przysiadać:) i jest miejsce ogniskowe, ktore juz raz wyprobowalismy - upieklam sobie marshmallowa (takie rozowe pianki, ktore Dora uwielbia:) i zrobiłam sobie kanapke (herbatnik , na to marshmallow i na to czekolada +przykryc drugim herbatnikiem).
Lece na obiad - napisze jeszcze o swojej amerykanskiej przygodzie
Juz jestem,
Moja przygoda amerykanska rozpoczela, no powiedzmy w iscie amerykanskim stylu. Przed wczoraj Ania i Kasia poszly biegac (ja nie mam odpowiednich butow- wiec zostalam). Wczesniej umowilysmy sie ze znajomym, ze wpadnie do nas i razem obejrzymy film. Po jakims czasie on wpadl do nas, ja bylam sama i powiedzial, zebysmy zaczeli ogladac film a one dojda. Ja oczywiscie majac priorytet integracji w swiadomosci poszlam do niego, wybralam film i w pewnym momencie on zapytal sie mnie czy mam chlopaka. Ja oczywiscie, ze tak. Na co on zaproponowal, zebym sprobowala cieszyc sie ameryka i korzystac z tego, i ze wogole mu sie bardzo podobam i czy w zasadzie nie chcialabym sie z nim przespac. ... Szok jaki przezylam byl ogromny, wrecz nie do opisania. P
robowalam mu wyjasnic, ze taka opcja nie wchodzi w gre, ale cos ciezko bylo, do tego bylam w mega szoku i wyszlam po chwili. Bylam tak roztrzesiona, straszne. Dorka jak Ci sie udalo uniknąć takich rozmow? Moze to kwestia kultury i nastawienia. Ja zwyczajnie chcialam miec znajomego, a tu cos takiego. Od 2-och dni go unikam i jest tak fatalnie. Kurde.
Koncze po lece na hipnoze antyalkoholową - ciekawe czy zadziala.
Buziaki
 |
| obiad u prof. Wayyata |
 |
| budynek stanu WV |
 |
| Widok z Uniwersytetu |
ps. krzeslo juz mi zmienili:)
3 komentarze:
To ostatnie zdjęcie to Twoje miejsce zamieszkania? :)
olaaa, tu martynka. wróciłam właśnie znad morza i tez przydałaby mi się hipnoza antyalkoholowa ;p przez tydzień nie śledziłam twoich relacji, ale już nadrabiam zaległości. uwielbiam artystyczny nieład jaki panuje na tym blogu :*
trzymaj się ciepło, pisz czesto i uwazaj na tych napalonych amerykancow
całuje!!!!
No Olcia uważaj na tych popapranych amerykanów . Ale w sumie tym łatwiej Ci takich akcji unikać bo są bezpośredni i od razu o tym mówią :)
Pewnie już jesteś po tej całej hipnozie. Ciekaw jestem jak to niby działa. Wiesz podczas hipnozy jesteś podatna na to co Ci każą ;)
Czekam na dalszy ciąg amerykańskiej przygody.
Buziaki :*
Wiśnia
Prześlij komentarz