poniedziałek, 11 października 2010

Mech futbola - czyli jak ameryka zaczyna nas wciągać

Niektórzy się tym zachwycają, inni nazywają gnijącym mózgiem, ale tak to już jest, że kiedy człowiek trafia do zupelnie innej kultury, chciał nie chciał coś w nim musi się zmienić. W moim przypadku ta zmiana dotyczny nastawienia i uczestnictwa w wydarzeniach sportowych. Otóż od mojego przybycia do stanów uczestniczyłam w dwucyfrowej liczbie wydarzeń tego typu. Od piłki noznej, którą tutaj nazywają soccer, przez tenis na footballu koncząc. W dodatku już nie mogę się doczekać rozpoczęcia sezon koszykówki ( dopiero w listopadzie:(). Nie wiem skąd to się wzięło, ale jest i moje zaangażowanie w gry zespołowe jest duże. W sobotę na boisku było ok. 150 facetów w obcislych spodenkach, wzajemnie się przewracających + pełne trybuny ludzi z naszego uniwersytetu. Wszyscy podskakiwali, krzyczeli, tanczyli... pili pepsi i jedli popkorn – a ja z nimi. Czy to mi się coś w mózgu przestawiło, czy to chwilowy stan adaptacji kulturowej, nie wiem - ale bawiłam się świetnie:).
W tym tygodniu nasza znajoma amerykanka (która była na takiej wymianie w Polsce) zabiera nas na wycieczkę, ostateczny kierunek jeszcze nie znany – ale na pewno będzie cudownie. Teraz trwa u nas okres zwany Indiańskim Latem. W ciągu dnia jest bardzo ciepło, w nocy trochę chłodniej... ale jest pieknie. Drzewa się powoli przebarwiają, a wokól naszej szkoły drzew jest niezwykle wiele.

1 komentarz:

dziuba pisze...

ale czy ty wogole znasz zasady tych gier, czy podskakujesz ze szczescia losowo?